Już gram,  Na lekko

Partner na medal

Mój ulubiony partner uwielbiał rozprawiać o tym, że brydż to gra parami. Godzinami przekonywał mnie, że zawsze liczy się siła pary a nie umiejętności pojedynczego gracza. 'Najlepszy gracz na świecie nic nie nagra, kiedy będzie grał sam' – mawiał. Wbijał mi do głowy, że przy stole najważniejszy jest wzajemny szacunek i troska o partnera. Że kiedy tego zabraknie, przyjemność z gry będzie wątpliwa a choćby największy odniesiony sukces zupełnie nie będzie cieszył.

Minęło sporo czasu, nim zrozumiałam, że w brydżu nie wynik jest najważniejszy. Po latach okazało się, że w pamięci zostają mi te turnieje, na których dobrze się bawiłam. Ta zabawa zawsze szła w parze z przyjemną atmosferą, tolerancją błędów swoich i partnera, nie rozpamiętywaliśmy słabych zapisów, nie wyjaśnialiśmy nieporozumień licytacyjnych. Liczyła się tylko przyjemność z gry i mile spędzony czas. Wynik z rozdania miał drugorzędne znaczenie. Co ciekawe, statystycznie nieoczywiście, pojawiały się też dobre wyniki 🙂

Pewnie Ci wydaje, że to co piszę nie jest jakimś specjalnym odkryciem, że to wszystko dzieje się samo, że łatwo przychodzi. Bo przecież w brydża gra się dlatego, że się to lubi. Często gra się ze względu na ludzi, w towarzystwie których chętnie się przebywa. Więc wydaje się być naturalnym dbać o to, żeby było miło. Easy.

Otóż nie – utrzymanie tych pozytywnych czynników przy zielonym stoliku jest szalenie trudne.

Brydż to gra emocji

– to tylko pozornie walka o punkty i najlepszy zapis. Tak na prawdę w każdym rozdaniu mierzysz się z ogromem emocji.

Z jednej strony – ty. Na krótkim dystansie musisz uporać się z własnymi błędami. A tych popełnia się w brydżu nieskończoną ilość. Musisz radzić sobie z uczuciem zażenowania, kiedy w ostatniej lewie już wiesz, że tylko Ty przy stoliku nie widziałeś wcześniej, że mogłeś w łatwy sposób położyć kontrakt. Nie być dla siebie surowym, kiedy z lenistwa nie policzyłeś wszystkich trefli i przeciwnicy, jako jedynego w turnieju, położyli Cię bez dwóch. Umieć wyczyścić głowę po rozdaniu, w którym zamiast szlemika zagrałeś częściówkę, bo zapomniałeś systemu i spasowałeś na sztuczną odzywkę. Otrząsnąć się szybko po rozdaniu, kiedy oddałeś nietypowy – wypuszczający – wist, zamiast tego oczywistego, który obkładał kontrakt.

Z drugiej strony – twój partner. Oh, ile wysiłku trzeba, żeby nie wybuchnąć, kiedy zupełnie nie wiadomo dlaczego partner nie wyszedł w pika, chociaż sygnalizowałeś to po tysiąckroć? 🤬 Jak nie wyjść z siebie kiedy rozgrywasz szlemika bez dwóch asów, bo partner pomylił się w odpowiedzi na Blackwooda? 😤 Dlaczego partner nie zawistował w Twój kolor, co gwarantowało położenie końcówki tylko wyszedł w atuta? Czy wreszcie – jak trudno jest zrozumieć o co Mu chodziło z licytowaniem kilka razy tej samej karty, co skończyło się oddaniem osiemset do częściówki? 🤯

Trzymanie emocji na wodzy można wyćwiczyć, ale – jako, że to działania na żywym organiźmie – może być dość dotkliwe 😉 Myślę, że bezpieczniej jest przed każdą partią brydża przypomnieć sobie kanon brydżowego partnerowania i kiedy emocje zaczną sięgać zenitu, spokojnie, z uporem, probować się do niego stosować.

Milczenie jest złotem

Zawsze wtedy, kiedy na jakichś rozgrywkach występuje w roli kibica obserwuję jak gracze dbają o siebie w parze. Okazuje się, że ci najlepsi, potrafią przez cały turniej nie wypowiedzieć do siebie ani słowa 🤐 I to nie dlatego, że się nie lubią 🙂 Oni wiedzą, że rozpoczynanie dyskusji na gorąco nie prowadzi do niczego dobrego.

Dlatego nie wybuchają po największych rozjazdach licytacyjnych, nikt nie przeprasza za nietrafioną rozgrywkę czy niedolicytowanego szlemika, nie tłumaczy nietypowego wistu, nie dopytuje, czy dobrze zinterpretował daną odzywkę w licytacji. Kiedy wynik z rozdania okazuje się być słaby, nikt nie zaczyna dyskusji o tym kto zawinił i co poszło nie tak. Wyciągają karty z pudełka i grają nowe rozdanie.

Nadzwyczaj celny opis sytuacji, które wymagają wstrzemiężliwości słownej znalazłam w artykule 'Wybacz mi partnerze' Pamele i Matthew Granovetter’ów:

Naturalnym odruchem każdego gracza jest powiedzenie „Przepraszam, myślałem, że 4BA to był Blackwood”, lub „Spasowałbym, ale myślałem, że to było forsujące”. Przekazywanie takich stwierdzeń jest bardzo niedobre. Nawet jeśli twoje zamiary i ton głosu są dobre, to lepsze jest milczenie.

Kiedy mówisz: „Myślałem, że 4BA to był Blackwood”, twój partner usłyszy: „Czy ty kretynie nie wiedziałeś, że 4BA w tej sekwencji jest Blackwoodem?”. Kiedy mówisz: „Myślałem, że to forsing” on usłyszy „Nie znasz naszego systemu”.

Po prostu, nie możesz na tym wygrać.

Przemilczenie całego turnieju nie oznacza, że nie powinno dochodzić do dyskusji w parze. Wręcz przeciwnie! Dopiero po zakończonej grze przychodzi czas na analizę tego co się udało a co poszło nie tak. Rozmowa powinna przebiegać w dojrzałej atmosferze.

Stawianie pytań ukierunkowanych na troskę o partnera, jest dużo bardziej rozwijające niż szukanie winnego czy wzajemne oskarżanie się o popełnienie błędu.

Zamiast zaczynać rozmowę od 'wypuściłeś końcówkę w widne' lub 'oczywiste było, że musisz odciąć stół', spróbuj następnym razem stawiać pytania o nieco łagodniejszym tonie, zapraszając do wymiany poglądów: 'chciałem zasygnalizować zmianę ataku na kara, ale chyba dawałem ilościówkę?' lub 'jaką zrzutkę powinienem dać, żebyś wiedział, że musisz ściągnąć swoje lewy' albo 'czy w tej sekwencji, znaczenie mojej odpowiedzi na poziomie trzech się zmienia?' Bazując na własnym doświadczeniu, gwarantuje, że ta – wydająca się być na pierwszy rzut oka – przesadna uprzejmość, zaprocentuje.

Poker face

W brydżu, jak w życiu, o spięcia nie trudno. A do tych prowadzą nie tylko słowa ale często wszystko to, co jest między wierszami. Ba, czasami jedno, milczące spojrzenie jest w stanie wyrazić więcej niż tysiąc słów. I mocno zaboleć. I nieźle rozzłościć. A musisz wiedzieć, że ze zranionego i rozgniewanego partnera nie ma pożytku. Bo ten, zamiast skupić się na liczeniu składów i punktów, traci energię na wyciszanie się po tym, co przekazaliśmy mu komunikacją niewerbalną.

Ja jestem z rodu graczy 'mimicznych' – często nieświadomie koloruje swoje wypowiedzi podniesioną brwią, puszczeniem oczka czy zmarszczeniem czoła 🤪 Nie tak łatwo przychodzi mi wyzbycie się tego kiedy siadam do brydżowania. A nadmierna mimika w brydżu nie wnosi niczego dobrego. Bo przecież, to, że po wykryciu dziadka unoszę brew lub wzdycham, mój partner w lot może zinterpretować jako dezaprobata jego wistu. A za tymi gestami wcale nie musi się to kryć! Może brew uniosła się bo w dziadku spodziewałem się ujrzeć coś innego, a westchnięcie pojawiło się bo okazało się, że prawdopodobnie mój król jest w impasie.

Jasne, kiedy długo gra się z jednym partnerem, można nauczyć się jego zachowań: nie przywiązywać wagi do westchnień, nie doszukiwać się drugiego dna w wymownych spojrzeniach. Ale o ile byłoby łatwiej, gdyby parter nie musiał tego wszystkiego przetrawiać. Pewnie dobrze wiesz o czym mówię, prawda? 🙂

Lojalność

czyli postawa moralna polegająca na zachowaniu się wobec kogoś tak samo w jego obecności, jak i podczas jego nieobecności; dotyczy zwłaszcza osób bliskich. W punkt! 🎯 Partner to przecież osoba mi bliska 😊

Pochodnych zachowań lojalnych można wyliczać wiele: w towarzystwie, zawsze stój po stronie partnera 💪 Nie próbuj wskazywać jego nietrafionych rozgrywek jako powód złego wyniku w turnieju. Nie sprzeczaj się z nim w obecności innych graczy. Chowaj przed światem jego potknięcia. Nie obgaduj go za jego plecami.

Raz jeszcze – tak jak z milczeniem – łatwiej powiedzieć niż zrobić.

Kilka niezłych podpowiedzi, jak wdrożyć to w życie jest w przytoczonym wcześniej artykule:

Masz 57% z sesji, ale tylko ty wiesz że byłoby 60%, gdyby partner wygrał szlemika w piki. Przyjaciel pyta jak ci poszło. Twoja odpowiedź powinna brzmieć „mieliśmy dobrą sesję”, lub „przyzwoicie, mogłoby być lepiej”. Nie: „mielibyśmy 60% gdyby ten matoł nie przegrał czapowych 6 pik”. Nawet gdy przejdziesz tę próbę, nie dawaj później przyjaciołom rozkładu z kontraktem 6 pik, jako problemu rozgrywkowego.

Musisz zawsze pamietać, że partner nigdy nie gra Ci na złość. Kiedy mu coś nie wyjdzie, to nie dlatego, że to planował. Tak samo jak Ty obmyślał najlepszy dla was plan tylko tym razem po prostu się pomylił, przeliczył się, źle oszacował. Przecież w tym jest piękno brydża, że każdy wyciąga inne wnioski, każdy ma swoje rozwiązanie zagadki w rozdaniu, każdy ma prawo do własnej interpretacji 🙃 Postaraj się nie zabijać entuzjazmu partnera, nie blokuj odwagi w podejmowaniu ryzyka.

Dbaj o komfort przy stoliku, swój i swojego partnera. Zrób wszystko, żeby partner był szczęśliwy. I choć może to być bardzo trudne – zawsze się uśmiechaj i podtrzymuj dobrą atmosferę 😁 Nie oskarżaj, nie obrażaj, nie krzycz, nie zasypuj lawiną pytań, nie używaj ironicznego tonu, nie stawiaj retorycznych pytań, nie lekceważ, nie parskaj, nie rób min, nie przewracaj oczami, nie wyśmiewaj się ze swojego partnera.

Bądź tym, w którym zawsze znajdzie ostoję. Pocieszaj (jeśli tego potrzebuje), podtrzymuj na duchu, uspokajaj, odwracaj uwagę od jego potknięć, opiekuj się nim, bądź serdeczny, łaskawy i wyrozumiały.

Zawsze graj z partnerem do jednej bramki.

* * *

Znajomy opowiadał mi, że zanim zgłębił tajniki brydża, gra ta kojarzyła mu się z wieczorami u dziadków. Zasiadali oni wraz ze znajomymi przy stole w kuchni i godzinami brydżowali. Zza drzwi między odgłosami licytacji, często dało się wyłapać wypowiedzi o charakterze zdumiewającym, wypowiedziane lekko wzburzonym tonem: ’Ty Ośle! Dlaczego nie odszedłeś w pika?”. Następnego dnia nie ustawały rozmowy o tym, że babcia nie umiała wygrać wykładanej końcówki albo że dziadek niepotrzebnie kontrował dwie częściówki.

Heh! Brzmi znajomo? 🤔 Może po lekturze tego felietonu, kiedy następnym razem zaczniesz się gotować w środku oglądając poczynania partnera przy stole, weźmiesz kilka oddechów i przypomnisz sobie, że katastrofa, która właśnie się wam przytrafiła, nie musi być początkiem końca przyjemnie spędzonego czasu. I zamiast wybuchnąć, życzliwie uśmiechniesz się do tego głupka na przeciwko, stwarzając mu warunki, żeby w kolejnych rozdaniach pozytywnie cie zaskoczył 🙂

Jeden Komentarz

  • Maja

    Na każdym turnieju (w realu) powinien ten tekst być widoczny dla grających. Na banerach, na ulotkach. Może nieco skrócony ale sens jest ważny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *