Na lekko

Gościnnie: Brydż nowej fali

Najwyższy czas zrobić porządek z kartami. Pierwsza propozycja polega na zdegradowaniu Asa i zastąpieniu go Jedynką. Ma to o tyle sens, iż podobno zniknięcie Jedynki i pojawienie się Asa było skutkiem ubocznym Rewolucji Francuskiej, która nie zapisała się w historii w sposób szczególnie pozytywny.

A zatem układ kart w każdym z kolorów byłby następujący:

K, D, W, 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1.

Wygląda lepiej…

W USA poszli jednak jeszcze dalej. Ponieważ brydż rozwija szereg umiejętności, na kilku amerykańskich uczelniach stwierdzono, że warto go włączyć do listy ponadpodstawowych zajęć. Powstał jednak problem niezgodności podstawowych zasad brydżowych z szeroko rozumianą poprawnością polityczną, a w szczególności z problemem dyskryminacji kobiet. W wyniku badań ankietowych przeprowadzonych na kilkudziesięciu uczelniach uznano, że bardzo dobrze by było, by brydż odwzorowywał właściwy sposób postrzegania interakcji międzyludzkich, w tym równe prawa kobiet i mężczyzn.

Głównym punktem wyjścia jest oczywiste założenie, że kobieta jest równa mężczyźnie. Zatem nie tylko rezygnujemy z Króla i Damy, wprowadzając na ich miejsce Mężczyznę (H – He) oraz Kobietę (S – She), ale też zrównujemy te karty pod względem „siły”, jaką sobą reprezentują. (Wybór tych symboli jest o tyle wygodny, że po ich obróceniu o 180 stopni wyglądają tak samo, co jest wygodne przy tworzeniu kart oraz diagramów brydżowych.)

Zmiana jest następująca – jeżeli w jednej lewie spada H oraz S, to lewę bierze ten z graczy, który położył figurę jako drugą. Innymi słowy Mężczyzna może „zabić” Kobietę równie dobrze, jak Kobieta Mężczyznę. Zmienia to oczywiście kwestię impasowania, ale również wpływa na system licytacyjny, zwłaszcza na pytania w strefie szlemowej; ale o tym potem…

Pojawił się problem Waleta, czyli Jacka (ang. J – Jack). W nowofalowym brydżu uzyskuje on symbol L od angielskiego Lover, czyli Kochanek (lub Kochanka). Jest to zatem karta niejako dwupłciowa. (Na marginesie – trwają intensywne prace nad taką grafiką tej karty tak, by jej połowa przypominała Kena, a druga połowę Barbie; niestety pandemia niekorzystnie wpłynęła na tempo prac.)

Oczywiście Kochanek, jak to kochanek, ma małą siłę przebicia. Zarówno Mężczyzna może „zabić” Kochanka, jak również Kobieta może „zabić” Kochankę. Autorzy zmian doszli jednak do sensownego wniosku, że Mężczyzna lub Kobieta, odpowiednio wspólnie z Kochanką lub z Kochankiem, mogą, również odpowiednio, „zabić” Kobietę lub Mężczyznę.

Realizowane jest to w sposób następujący: Jeżeli w jednej lewie spadają H, S oraz L, to lewę bierze partner Kochanki (lub Kochanka). Ma to bardzo ciekawe znaczenie, jeśli np. chodzi o zrzutki jakościowe – przyjmijmy, iż partner wyszedł 4-tą najlepszą, w stole widzimy Ją (S), zaś w ręku mamy Kochankę. Zrzucamy zatem sygnał jakościowy o znaczeniu „Misiu, Skarbie, jestem tutaj, nie bój się i się pokaż, załatwimy Ją”. Z drugiej strony część teoretyków wskazuje na problem, że ten sygnał jest zbyt czytelny dla rozgrywającego.

Wracając do licytacji – nie ma już pytania o Asy (bo zostały zdegradowane), ale nie ma też pytania o Króle, i to nie tylko dlatego, że nie ma Króli, ale dlatego że Mężczyzna jest równy Kobiecie i pytanie o to, ilu masz Mężczyzn traci sens. Wstępnie testowane są rozwiązania polegające na tym, że na poziomie czterech zgłasza się tzw. single-bid, czyli samotne karty typu Ona lub On, natomiast dawne pytanie o asy zostało zastąpione przez konwencję RAB (ang. Relationship Asking Bid), czyli w skrócie pytanie o to, ile par złożonych z Mężczyzny i Kobiety mamy w każdym z kolorów. Jeżeli szlemik jest już przesądzony, to możemy później pytać o singli (czyli samotnych), ale ze wstępnych analiz teoretyków wynika, że bardziej wartościowa jest informacja, czy w naszym związku jest Kochanek lub Kochanka.

Od Redakcji: Powyższy artykuł jest wytworem bujnej wyobraźni autora i powinien być traktowany z należytą powagą!

Jeden Komentarz

  • yatsous

    Naprawdę nie ma się co śmiać…
    Wcale bym się nie zdziwił, gdyby ktoś podłapał wytwór kreatywnej wyobraźni Autora i spróbował wprowadzić taką grę na salony najpierw, a później do świata sportu karcianego!
    Mogę nawet podpowiedzieć nazwę nowej wersji – Brydżykwał (ang. Bridgeequal).
    Autorowi gratuluję wyobraźni i lekkiego pióra! Czytałem z przyjemnością! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *